Czasem 300 zł w starą maszynę daje więcej niż 3000 zł w nową. A czasem odwrotnie — podpowiadamy, jak to poznać.
Jeśli komputer ma jeszcze dysk talerzowy (HDD), wymiana na SSD to najbardziej odczuwalna modernizacja w historii komputerów osobistych. System startuje w kilkanaście sekund, programy otwierają się od ręki — a koszt jest niewielki. Przy okazji przenosimy system i dane, więc dla użytkownika zmienia się tylko jedno: wszystko działa szybciej.
Przy dzisiejszych przeglądarkach 8 GB RAM to granica komfortu. Kilkanaście kart, wideokonferencja i arkusz w tle — i system zaczyna „mielić". Dołożenie pamięci jest tanie i często możliwe nawet w kilkuletnich maszynach.
Komputer, który zwalnia po kilku latach, często wcale się nie „zestarzał" — on się przegrzewa. Zakurzone chłodzenie i wyschnięta pasta termoprzewodząca zmuszają procesor i kartę do obniżania taktowania. Czyszczenie z wymianą pasty potrafi przywrócić maszynie fabryczną wydajność — i wyciszyć ją przy okazji.
Granica jest dość wyraźna: gdy wymiany wymaga platforma — czyli procesor, płyta główna i pamięć naraz — koszty zaczynają gonić cenę nowego komputera. Podobnie z kartą graficzną: mocne GPU w zestawie ze starym procesorem będzie „ciągnięte za rękę". W takiej sytuacji uczciwie powiemy: nie dokładaj do starego, złóżmy nowy — a z obecnego przeniesiemy to, co jeszcze wartościowe (dyski, zasilacz, obudowę).
Przynieś komputer do naszego salonu — sprawdzimy, co ma sens w Twoim przypadku, i policzymy oba scenariusze. Diagnoza to nie zobowiązanie: czasem wystarczy czyszczenie i SSD, a klient wychodzi z „nowym" komputerem za ułamek ceny.